Niebo jest ciężkie
Jutro świt odebierze mi wiarę
Zbyt szybko o tym myślę
To rozkład w sercu, ubywa ze mnie powietrze
Kiedy umarł Kot, rozwiodłam się z przeszłością
Mam włosy o smaku zielonej herbaty
Nie umiem przejść się tą śmiercią
Przetacza się ciężko
Czasem stoimy obok, uśmiecham się wtedy czule.
Bywam wtedy ubrana, troche niedbale, w banał i ukradkowe spojrzenia.
- Moje myslenie ciebie dotyczy - słyszę
Nie odpowiadam.
- To są blizny, wiesz o tym.
Czuję ten zapach. Jak rozgrzana blacha na deszczu.
- Są chwile - mówi cicho - Kiedy cień jest zamkniętym domem. Też tak masz?
- To są puste chwile. I puste domy.
*Mówi , że jestem jego jedyną miłością, i to jest właśnie to co powinien powiedzieć, to, co się mówi, gdy dopuszcza się swobodę mowy, gdy pozwala się ciału swobodnie szukać i znajdować, brać co chce, a wtedy wszystko jest dobre, bez strat, straty się wyrównują, wszystko zmienia się w potok, w siłę pożądania.
Pyta dlaczego przyszłam.
Mówię, że musiałam to zrobić, że było to jakby z obowiązku.
Zapalił papierosa. i szeptał zupełnie cicho, tuż przy moich ustach. Ja też mówiłam do niego zupełnie cicho...
Zaledwie poczułam, jak nadszedł sen.*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz