Wszystko za sprawą dotyku.
Chyba tak to się dzieje, prawda?
Dojrzała we mnie moja samotność.
Jest teraz soczysta i pełna ludzi.
Kładzie się u nóg. Rozlewa po podłodze i zachodzi na ściany.....Słucham słów i zastanawiam się gdzie spędziłam siedemnastą godzinę. Jestem teraz bardzo daleko od wszystkich..od wszystkiego. Musze sobie wreszcie postanowić jak mam wyglądać w swojej przyszłości.... Przyszłość.. to takie kruche słowo.
Kryzys wieku dostatecznego.P zaczyna dzien na opuszku palca.
- Czy Ty musisz tak ciągle czytać?
- .....
Oratorium pustki. P. wychodzi ... zamyka drzwi, zamyka usta, serce, dłonie.. czas.
Zamilklam
- Wychodzisz?....
(Kurwa mać - Myślę sobie tak zwyczajnie -Ty wciąż uwieziony w tych samych brudnych myślach ufajdany po łokcie z podniecenia
i ta mina
gdy zaciągasz się wersami jakbyś miał największe płuca tej epoki.
zapomnij!Tu nikogo nie ma.)
Ta scena, zwykle poruszana jest w rozmowach.
dzielimy się sobą jak wyspą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz